Z Sewerynem Zapłatyńskim, flecistą, zwycięzcą ubiegłorocznego III Międzynarodowego Konkursu Muzycznego im. Michała Spisaka rozmawia Regina Gowarzewska
RG. Tym razem przyjechałeś już jako gość koncertu inauguracyjnego kolejnej edycji Konkursu im. Michała Spisaka. Jak potoczyła się pana kariera zawodowa przez rok dzielący dwie edycje?
Seweryn Zapłatyński. Najważniejsze jest to, że nadal gram na flecie. Nie znudziło mi się to. Nadal gram w Orkiestrze Filharmonii Narodowej. Biorę również udział w kolejnych konkursach. W czerwcu zostałem laureatem konkursu fletowego we Wrocławiu. Sporo gram także koncertów kameralnych, wraz z kwintetem dętym.
RG. Czy zdobycie pierwszej nagrody w konkursie pomaga w rozwoju kariery?
Seweryn Zapłatyński. Muszę powiedzieć, że nagroda na Konkursie im. Spisaka jest dotąd moim największym osiągnięciem zawodowym. Jestem z niej bardzo dumny. Konkursowe laury pomagają młodemu artyście w ugruntowaniu swojej pozycji. Organizatorzy koncertów patrzą w nasze życiorysy. Nagroda nas wyróżnia spośród innych artystów, zwraca uwagę.
RG. Rok temu zwycięsko przeszedłeś przez dąbrowski konkurs. Co możesz poradzić tegorocznym uczestnikom?
Seweryn Zapłatyński. Pamiętam tamten konkursu bardzo dobrze. Przyjechałem do Dąbrowy Górniczej bez nastawienia, że muszę zdobyć nagrodę. Najważniejsza była sama przyjemność grania, pokazania się przed innym audytorium. Myślałem głównie o tym, jak zainteresować słuchaczy. Widzę teraz, że to jest najlepsza droga. Nie należy myśleć o rezultatach rywalizacji, tylko skupić się na muzyce.
RG. Na co przeznaczyłeś, pokaźną dosyć, nagrodę finansową z konkursu?
Seweryn Zapłatyński. Jeszcze na nic. Leży zdeponowana na koncie. Czeka mnie zakup mieszkania w Warszawie. Zbieram więc pieniądze, a nagroda będzie częścią wkładu.
